142. Dzień w szkole

Dodano 28 kwietnia 2017, w Opowiadania, przez Kara


Usiadłam za moimi dawnymi przyjaciółmi. Niedługo po tym wszyscy zalali mnie lawiną pytań. Nie powiem, że było to trochę denerwujące, ale postanowiłam się trochę pobawić.

- Skąd jesteś?- spytała jedna dziewczyna z klasy.

- Japonia.- odpowiedziałam krótko. Inni spojrzeli na mnie ze zdziwieniem, co mnie rozbawiło.

- Nie widać.- odezwała się jedna czarnowłosa osoba na co druga jej przytaknęła. Jade i Sissi.

- Nie było pytania jaką krew posiadam, tylko skąd jestem.- odezwałam się oschle i wyjęłam notatnik.

- W takim razie kim są twoi rodzice?- spytała blondyna o niebieskich oczach. Zagotowało się we mnie.

- Jeżeli chodzi o narodowość to ojciec jest francuzem, a matka amerykanką. A jeżeli o pracę to tata ma firmę komputerową, a mama to sekretarka.- wymyśliłam na szybko.

- Czyli Ty się tam urodziłaś czy przeprowadziłaś?- spytał ponownie ktoś inny. Moje jedyne myśli teraz, to: „Przestańcie!”. Już miałam się odezwać, ale ktoś mi zabronił. Odetchnęłam z ulgą.

- Dajcie jej odetchnąć.- powiedziała pani od chemii, biologii i fizyki, również zirytowanym głosem. Dało się słyszeć chóralne: „Przepraszamy”, a po chwili było już cicho. Oczywiście nie obyło się bez czucia obserwowania. Oczywiście to, Ksenia, Kasia, Mila i chłopaki.

„Zachowuj się naturalnie”- myślałam zawzięcie. Spojrzałam na nich zdziwiona i uśmiechnęłam się krzywo. Odwzajemnili go. Czyżby nic nie podejrzewali? Oczywiście oprócz Jade. Ona zawsze jest podejrzliwa. Chociaż starała się tego nie okazywać, i tak wiedziałam, że mi nie ufa. Po chwili zabrzmiał dzwonek, a ja schowałam, ku ironii, pusty notatnik.

Perspektywa Igi:

- Skup się!- krzyknęłam do dziewczyny, która po raz tysięczny upuściła swój nóż.

- Ja już nie mam siły!- pisnęła i zmęczona opadła na ziemię.

- Jak będziesz walczyć naprawdę, nie będziesz miała czasu na odpoczynek. Prędzej zginiesz.- syknęłam do niej. Nienawidzę ludzi, którzy się mi sprzeciwiają i nic nie umieją! Odeszłam od niej kierując się w stronę reszty drużyny białej. Zupełnie NIC nie potrafią! Takie ciapy. Co ja mam z nimi zrobić? Byłam coraz bardziej zdenerwowana. Nie widzę naszego zwycięstwa. Raczej naszą klęskę! Nie mogę zawieść Kary. Mam dwa miesiące na nauczenie ich czegoś. Dam radę! Muszę dać. Przecież nie wystawie nas na pewną śmierć. Wysłałam SMSa do przyjaciółki i poszłam zobaczyć jak radzi sobie reszta.

Perspektywa Kary:

Schowałam się w parku, żeby nikt znowu nie zaczął bezsensownej rozmowy. Była przerwa obiadowa, po czym miała być fizyka i godzina wychowawcza. Bawiłam się telefonem, dopóki nie dostałam wiadomości od Igi.

”Nie śpiesz się. Są tacy beznadziejni, że długo zajmie mi nauczenie ich czegokolwiek”

Westchnęłam zdenerwowana i zamknęłam oczy. Z trudem powstrzymywałam je przed zmianą koloru na czarny. Nic nie poradzę, że wzięłam pierwszych lepszych ludzi. Mogłam chociaż… Trochę pomyśleć. Cóż, nic na to nie poradzę. Trzeba uczyć ich od podstaw. Iga zapewni im rygor. Jestem tego pewna.

—————————————————————————————————

Mamy kolejny rozdział. Mam już siedem napisanych, więc powiem, że będzie się działo :D Przede wszystkim z Jade, ale to gdzieś za około 10 rozdziałów, może więcj

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>