140. Rozprawa sądowa

Dodano 20 sierpnia 2016, w Opowiadania, przez Kara


Tydzień dla wojowników Lyoko zleciał dość szybko. Natomiast w więzieniu nawet sekundy zdawały się trwać godziny według Edwards. Dziewczyna nacinała sobie skórę, długimi już paznokciami i rysowała kreski na ścianie, licząc dni. Rany oczywiście szybko się zagoiły.
Przez kilka dni nikt nie zaglądał do Edwards przez co jej cała sala jak i ona była we krwi.

bd848238b33dac31ad36509f6c462bc4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szybko dochodził dzień rozprawy sądowej, w której mieli uczestniczyć jej przyjaciele, nauczyciele i inne osoby. Edwards była załamana coraz bardziej. Nie może się powstrzymać. Ona to zrobi. Jutro na rozprawie. Zabije ludzi.

—————————

Obudził ją dźwięk otwieranych krat. Bezsilnie otworzyła oczy. Jeden mężczyzna w mundurze podszedł do niej i gestem ręki kazał jej wstać. Czyżby już była 10? Kiedy wstała policjant zaczął zawiązywać jej oczy szmatką. Chciało jej się płakać. Po chwili na jej rękach spoczeły też ogromne metalowe kajdany. Poczuła pchnięcie. Czyli teraz będzie pomiatana przez nich? Poczuła wiatr we włosach i ciepłe promienie słońca na swojej skórze. Po chwili znowu była w radiowozie i jechała do sądu. Bała się. Tak bardzo tego nie chciała. Co te wirusy z nią zrobiły?!

***

Dawni przyjaciele dziewczyny, nauczyciele i inni już siedzieli na sali. Sędzia siedziała na swoim miejscu i czekała na pozwaną. Po 5 minutach drzwi sali otworzyły się i weszli do środka 5 ochroniarzy wraz z Karą. Prowadzili ją, ponieważ nadal miała chustę na oczach. Kiedy doszła na miejsce odeszli od niej, ale przygotowali broń na wszelki wypadek. Dziewczyna zupełnie nie wiedziała co się dzieje i gdzie jest. Zaczęła się nerwowo rozglądać z nadzieją, że opaska jednak spadnie jej z oczu.
-Witaj Edwards.- powiedziała kobieta na przeciwko niej. Morderczyni milczała.- Chciałabym, żebyś jednak w miarę swojej możliwości zeznawała w miarę swojej postaci.- Dziewczyna przemieniła się w długowłosą dziewczynę. Na sali zrobił się szmer.- Cisza!- uspokoiła wszystkich sędzia.- A więc, powiedz mi, czy wiesz dlaczego tu jesteś?- spytała ostrym tonem po czym po sali rozległo się pohukiwanie. Chciało jej się płakać więc nic nie odpowiedziała.- Zabiłaś mnóstwo ludzi.- kontynuowała.- Masz coś na swoją obronę?- dziewczyna powstrzymywała swoje oczy przed zmianą koloru na czarny. Po chwili uśmiechnęła się złośliwe. Nie udało się. Jej oczy świeciły się na czarno a wokół miała pomarańczową otoczke. Chusta spłonęła na jej oczach. Mocnym szarpnięciem rozerwała kajdany i wskoczyła na stół za którym się znajdowała. Jej oczy teraz miały niebieską otoczke, przez co w jej dłoniach pojawiły się dwa pistolety. Ochrona chciała do niej strzelać, ale ona była pierwsza. Zaczęła strzelać na oślep. Nie trafiła nikogo oprócz ochrony. O to jej jak narazie chodziło. Każdy zaczął panikować, nikt nie wiedział co robić, więc zaczęli przepychać się do wyjścia. Kiedy jej oczy znowu stały się dwukolorowe załamała się.

- Wiedziałam, że to zrobię.- powiedziała do siebie. W sali nikogo nie było. Prawie nikogo
- Nic Ci nie jest?- spytał chłopak przytulając dziewczynę. Nie obawiał się, że go zabije. Kara wybuchła płaczem.
- Ja.. nie chciałam.- mówiła z paniką w głosie.
- Wiem, obiecuje, że niedługo Ci pomogę.- powiedział blondyn w okularach.
- Dziękuję Ci Jeremie, że chociaż Ty ze mną jesteś.- uśmiechnęła się przez łzy do przyjaciela.
- Nie ma sprawy. Wiem co czujesz. Znaczy nie wiem, ale wiem jak to jest być odtrąconym przez innych, kiedy potrzebuje się pomocy.- odwzajemnił uśmiech.- Muszę już iść, będą się o mnie martwić.- i nie czekając aż Edwards się odezwie wyszedł.
- Dziękuję Jeremie.- stała w sali sama z martwymi ciałami.

Perspektywa Kary:
Czułam się coraz gorzej. Wiedziałam, że niedługo będę musiała się temu oddać. Ale.. Nie chcę już nikogo krzywdzić. Wyszłam wolna z budynku. Moje oczy były dwukolorowe.. Po chwili miały żółtą otoczke i teleportowałam się.

***

Patrzyłam na moje stare gimnazjum w Polsce i czekałam cierpliwie. Ja wcale nie wyglądałam podejrzanie. Oprócz krwi na sobie i innych zadrapań.. Nikt zupełnie nikt się na mnie nie patrzył i nie przechodził koło mnie ze strachem. Po kilku minutach zabrzmiał dzwonek obwieszczający koniec lekcji.

„Wyrobiłam sie”- przeszło mi przez myśl. Po chwili brązowowłosa dziewczyna wyszła z budynku wraz z innymi dziewczynami.

027bb977baedb789e83bfecce341328e

 

Zabolało. Zapomniała o mnie. To pewne. Zauważyłam, że spojrzała na mnie. Ni to z przerażeniem, ni to ze zdziwieniem. Podeszłam do nich.
- Iga. Dawno Cię nie widziałam.- uśmiechnełam się

- Kara? Co..- zaczęła skołowana.
- Nie ważne. Idziesz ze mną.- powiedziałam cicho i uśmiechnęłam się. Złapałam ją za rękę, nie pozwalając pożegnać się z jej przyjaciółkami.
- Co Ci się stało?- zapytała po długim czasie. Milczałam.
- W Lyoko jest coraz gorzej. Mam wirusy, przez które zabijam, a teraz będziesz robić to ze mną.
- Żartujesz?!- spytała wystraszona dziewczyna.
- Muszę stworzyć moją armię. Muszę pozbyć się złych ludzi.- powiedziałam machinalnie, a moje oczy zaświeciły się na czarno z czerwoną otoczka. Iga była już moja.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>