138. Zdrada

Dodano 16 sierpnia 2016, w Opowiadania, przez Kara


Kiedy w końcu wyszłam z tego przekletego lusterka – i moja załamka zniknęła – postanowiłam przejść się, wdychajac prawdziwe świeże powietrze. Kiedy przechodziłam blisko mojej szkoły, usłyszałam dwóch policjantów rozmawiajacych ze sobą.
- Zabiła ponad 100 ludzi przez ten tydzień, a nadal nie możemy jej złapać. Co robimy?- spytał jeden z nich
- Czekamy aż wpadnie. Niedługo przestanie chcieć jej się zabijać.- prychnął drugi na co ja się wzdrygłam. Przecież ja tego nie chce. Ja jeszcze nikogo z własnej woli nie zabiłam. Łzy zebrały mi się w oczach, ale nie płakałam. Musiałam wymyśleć jakis plan. Przecież nie mogłam ciągle tego robić i to na dodatek wbrew sobie! Pobiegłam do pustelni w taki sposób, żeby nikt mnie nie zauważył. Udało się to łatwo i już po 10 minutach byłam na miejscu. Wbiegłam do środka i znowu rzuciłam się na starą rozdarta kanape i zaczęłam rozmyślać. Po niedługim czasie zasnełam, ponieważ nie wytrzymałam z myślą, że znowu kogoś zabije.
***
Kiedy otworzyłam oczy poczułam niesamowite pragnienie. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzine 16 i westchnełam. Poszłam do kuchni nalać sobie wody i stanęłam przed lustrem na przedpokoju. Przyglądalam się sobie. Moje oczy były dwukolorowe aż zachciało mi się płakać. Już moglam zostać na zawsze w tym lusterku z Lia. Po chwili zauważyłam jak moje czerwone oko się zciemnia. Wystraszyłam się, ponieważ wiedziałam co to znaczy. Zanim zdążyłam zrobić cokolwiek moje oczy były całkowicie czarne i znowu chciałam zabijać. Wyjęłam z pod łóżka dwa podręczne pistolety, a z kuchni wzięłam nóż i otworzyłam drzwi wejściowe, ale przed wyjściem moje oczy znowu były dwukolorowe.
-Co ja właśnie chciałam zrobić ?- spytałam siebie skołowana i opuściłam broń, która upadła z trzaskiem. Wydałam z siebie jeden, długi, paniczny krzyk

————————————
Zbliżała się pora kolacji w Kadic wiec 8 przyjaciół pomału kierowała się ku szkole. Postanowili spędzić trochę czasu w fabryce pracując nad programami.
- Po kolacji możemy jeszcze się przejść.- zaproponował Odd uśmiechając się zalotnie do Jade, chociaż propozycja była do wszystkich.
-Jasne.- powiedział Ulrich i objął Kasie ramieniem.
-Na wszelki wypadek proponuje wziąć ze sobą jakas broń podręczną, taka jak nóż.- zaproponował William

- Tylko ty potrafisz wpaść na taki niedorzeczny pomysł.- westchneła Ryan czochrając włosy chłopaka.

- Trzeba się zabezpieczyć. Przecież wiecie, że ostatnio nie jest bezpiecznie w naszej okolicy.
- Nigdzie nie jest bezpiecznie.- poprawiła go Jade.
- Poparła mnie, widzicie?- powiedział dumny Dunbar. Jeremie tylko westchnął i nie odzywał się. Nie chciał nigdzie z nimi iść, ale jak by natkneli się na Edwards, musiał być, żeby nie zrobili jej jakiejś większej krzywdy.
- Może jeszcze uda nam się ją złapać ?- pomyślała Martin.- jak tak możemy przecież od razu dzwonić na policję, że ją mamy.

- Dobry pomysł.- powiedzieli wszyscy.
Weszli na stołówkę i wzięli tace z jedzeniem.
- Ale Świetnie ! Tosty z Nutellą.- ucieszyła się ciemna blondynka. Okularnik uśmiechnął się nieznacznie do dziewczyny. Oby nie spotkali Kary. Teraz o to bał sie najbardziej
—————————————-
Zostawiłam wszystkie niebezpieczne narzędzia w domu, żeby nikomu nic nie zrobić jak moje oczy znowu będą czarne. Wyszłam na spacer, żeby przestać myśleć o złych rzeczach, typu zabijanie. Myślałam o moich dawnych przyjaciołach, którzy wystawili mnie dla Martin. Zabolało i to bardzo, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Nie zauważyłam kiedy byłam w parku na przeciwko Kadic. Schowałam się za krzakami i miałam wgląd na główną bramę szkoły. Kiedy wyszło z niej 8 uczniów i zaczęli iść w moja stronę, zauważyłam kto to. Moje oczy stały się czerwone i szybko wdrapałam się na pobliskie drzewo. Nie umiałam tego, ale nagle, Kiedy moje oczy zmieniły kolor… Wspiełam się bez żadnych problemów. Kiedy przeszli pod moim drzewem 5 minut potem zeszłam na dół. Nie wiedziałam czy mnie widzieli czy też nie, ale byłabym szczęśliwa Jak by zechcieli ze mną porozmawiać, wyjaśnić to wszystko. Wolnym krokiem ruszyłam w stronę domu. Czułam się obserwowana. I nie dziwię się, przede mną stali oni.
-Jak miło was widzieć.- powiedziałam zbliżając się do nich.-Nawet nie wiecie jak…- nie dokończyłam ponieważ kiedy byłam wystarczająco blisko nich, William wyjął nóż, który dotykał centralnie mojej szyi.
-Nie zbliżaj się, rozumiesz?- warknął, ja byłam wystraszona i zdezorientowana.
-Ej… O co wam chodzi?- powiedziałam mając łzy w oczach.
-Zamknij się.- powiedziała Kasia i zbliżyła się do mnie, ale William ją odepchnął.
-Fajnie jest zabijać ludzi?- spytała z kpiną Mila. Ja zaczęłam się cofać. Jeremie był wystraszony i próbował do mnie podbiec, ale Odd i Ulrich trzymali to za ramiona.

- Nikogo jeszcze nie zabilam.- powiedziałam drżącym głosem.
- Nie kłam!- powiedział William i kopnął mnie w brzuch Tak że upadłam.

Bez perspektywy:

- Dziewczyny podajcie sznurek.- zarządał czarnowlosy chłopak kiedy dziewczyna leżała na ziemi a on przygniatał na jedną nogą do ziemi, żeby nie wstała.
- Nie wygłupiajcie się.- pisneła, kiedy poczuła mocne więzy na swoich nadgarstkach. Kiedy skończył pociągnął Edwards za włosy, przez co klęczała przed nimi na kolanach. Z oddali było słychać krzyki Jeremiego, który próbował wydostać się z uścisku przyjaciół.
- Niech ktoś zadzwoni na policję.- rozkazał. Po chwili Ksenia odeszła na bok, żeby zadzwonić.
- Wy na prawde chcecie to zrobić?- spytała zawiedziona.
- Nie pozwolimy, żebyś kogoś więcej zabiła, kochana.- odezwała się Jade. Warkneła na nią groźnie, przez co czarnowlosa oddaliła sie od niej. Po chwili poczuła jak na jej nodze ktoś staje powodując złamanie. Upadła znowu na ziemię z klęczek i pisnęła.
- Nie będziesz warczeć na..- nie dokończył, gdyż zobaczył, że noga dziewczyny szybko się zrosła, co nie zmieniało faktu, że ona płakała.
- Daj mi nóż, William.- powiedziała Jadę wyciągając rękę w jego stronę. Po chwili Martin stała przez nią z nożem. Znowu podniosła się do klęczek i spojrzała na jade złowrogo. Już gorzej być nie może.- mam pewną teorię co do tego. Otóż iż zapewne niedługo przyjedzie policja, a moja ciekawość nie wytrzymuje, pozwól, że to zrobię.- powiedziała i przystawiła nóż do prawego policzka dziewczyny, po czym mocno przecieła. Z rany zaczęła cieknąć krew, ale po 5 sekundach znikła zostawiając prawie że niewidoczny ślad. Na drugim policzku tez zrobiła nacięcie tylko tym razem małe i płytkie, ono się nie zagoiło tak szybko.
- Jak to możliwe?- spytała Kasia.
- Ona jest nieśmiertelna.- powiedziała Jade.- to, że ta mała ranka sie nie zagoiła to nie znaczy, że się nie zagoi jak tam ta. Wręcz przeciwnie.
- Skąd o tym wiesz?- spytała Ksenia. Jade była skołowana
- Doszłam do tego po tej złamanej nodze, która się szybko zregenerowała. Nawet jakbym teraz dźgneła ją nożem w serce sto razy, nie ruszyło by to jej.
- Wątpię, że doszłaś do tego po tej złamanej nodze, kłamliwa suko.- warkneła, przez co dostała z liścia od niej. Z oddali było słychać już wycie syren policyjnych. Kara spanikowała. Po chwili przed nimi pojawiły się dwa radiowozy. Jeden duży kamper, drugi mały. Z samochodów wyszło 11 policjantów, a dziewczyna panicznie nabrała powietrza do płuc. Ręce zawiązanie z tyłu udało jej się przenieść do przodu. Ono wyciągnęli karabiny.
- Co wy chcecie zrobić ? – krzyknął Jeremie.
- To tylko środek usypiający.- powiedział milo jeden z policjantów. Zaczęli strzelać, ale pociski odbiły się od niej z łatwością. Kara płakała. Została zdradzona przez przyjaciół i jeszcze czeka ją więzienie. Podeszli do niej 3 mężczyzni z workiem w rękach.
- Tylko uważajcie na jej oczy.- powiedział jeden z nich. Po chwili Edwards miała worek na głowie przywiązany lekko sznurkiem z rąk, a ręce zostały zapięte w duże mocarne kajdany. Zaczęła się szarpać i piszczeć, ale nic to nie dało. Po chwil czuła jak upada na metalową, zimną podłogę. Prawdopodobnie należała do kamperowego radiowozu. Zaczęła panicznie płakać. Chciała zdjąć sobie worek z głowy, ale za każdym razem kiedy próbowała jeden z 3 ochroniarzy dotykał ją paralizatorem. Po omacku wyszukała sobie kąta do siedzenia i schowała głowe w kolana płacząc przy tym. Zdradzona przez przyjaciół, samotna.. Czy może być coś jeszcze gorszego??

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>