135. Groźba

Dodano 8 sierpnia 2016, w Opowiadania, przez Kara


- O co wam chodzi?- spytał wchodząc do pokoju.
- Czy Kara mówiła Ci coś dziwnego? Albo czy cokolwiek mówiła?- spytał William patrząc na okno. Miał dziwne wrażenie.
- Szczerze to nie pamiętam, ale raczej nic.- Manuel złapał się za tył głowy i podrapał się.
- Myślę, że po prostu nie chcesz powiedzieć.- zezłościła się Kasia.- A to jest ważne!
- Ale ja naprawdę.. Ona nic mi nie mówiła.- stawiał na swoje.
- Przestańcie go męczyć.- powiedział Jeremie zdezorientowany.- Może ma racje, ale dajcie mu już spokój.
- Czyżby nasz Einstein zmieniał orientacje?- spytał chamsko czarnowłosy chłopak przez co został szturchnięty przez Milę w ramię.
- Po prostu uważam, że mówi prawdę, co do niektórych stąd.- spojrzał złym wzrokiem na Martin. Ona złapała go za rękę i wyprowadziła z sali.
- O co ci chodzi? Dlaczego jesteś tak źle do mnie nastawiony?- uśmiechnęła się sztucznie. Blondyn przewrócił oczami.
- Mnie nie omiotasz tak jak ich.- szepnął przez zęby.- Nie wiem nawet jak z nimi ci się to udało i jaki masz w tym interes?!
- Dowiesz się we właściwym czasie. Ale powtórzę tobie to co Edwards kiedyś. Jak powiesz im prawdę, nie uwierzą ci. Są za bardzo wpatrzeni w jej błędy, żeby słuchać takich „kłamstw”.- przy ostatnim słowie poruszała dwoma palcami.
- Jesteś podła, wiesz? I tak uda mi się uratować Karę. Tylko ja jeden jestem po jej stronie jak widać.- powiedział i spojrzał w barwione na pomarańczowo tęczówki dziewczyny. Jade chciała coś powiedzieć, ale krzyki z sali Manuela jej to uniemożliwiły. Szybko wbiegli do środka, a tam była Edwards z wyciągniętym karabinem. Jej oczy były czarne, a zaraz potem miały różową otoczkę, a drzwi zamknęły się. Nie mięli jak uciec.
- Witajcie… kochani.- powiedziała zarzucając pistolet na plecy.- Jakże długo was nie widziałam.- jej twarz nie wyrażała żadnych emocji, ale po chwili uśmiechnęła się słodko.
- Czego tu chcesz?!- krzyknął William zasłaniając sobą Kasię, żeby nie przyszło jej do głowy coś zrobić jego dziewczynie.
- Wyrównać rachunki z moimi..”przyjaciółmi”.- na jej buzi cały czas widniał udawany uśmiech.
- Zjeżdżaj.- powiedział groźnie William na co Kara parsknęła śmiechem
- Zanudzacie.. Jeremie. Nie powinieneś zajmować się sprawą z lusterkiem.- powiedziała. Chłopak wiedział, że dziewczyna tak naprawdę tak nie myślała.
- Oczywiście, że będę to robić. Żeby wszystko naprawić.- odezwał się. Brązowowłosa wyciągnęła pistolet, przez co był na przeciwko Jerrego. Ksenia pisnęła. Dunbar nie wytrzymał i wykopał jej broń z ręki. Niestety jej oczy zaświeciły się na czerwono przez co wiedziała jaki ruch wykona chłopak, przez co go powaliła na ziemie.
- Jeremie. Za dwa dni masz mi przynieść lusterko. O godzinie 17. Jak tego nie zrobisz, będę musiała Cię.. zabić.- mówiąc ostatnie słowo wyskoczyła z okna. Tylko Jeremie wiedział, że to jest tylko jej ciało opanowane przez wirusy. Kara tak nie myśli. Nigdy nie chciałaby mu zrobić krzywdy.

—————————————————————————————————————

Siedzieli w kuchni przy lusterku ze swoimi synami nie wiedząc co zrobić. Od kilku minut tylko patrzyli na ten niebieski przedmiot. Mężczyzna z lekkim trzydniowym zarostem zrezygnowany oparł się o oparcie krzesła i zakrył twarz rękami. Był wyczerpany.
- Może postarajmy się nawiązać z nimi kontakt?- zaproponowała Stefani.
- To jest męczące. Lepiej kiedy to osoby z tamtej strony nawiązują kontakty.- powiedział krótko.- Tylko jakby to zrobić, żeby namówić je do komunikacji?- zastanawiał się na głos. Adrian – wokalista Subdigitals, oraz najstarszy z braci- oparł noge na nogę patrząc na swoich braci.
- Może kilka sekund nikogo nie zbawi. Zawsze może zrobić to któryś z nas.- zaproponował średni wiekowo syn Xaviera – Aleksander.
- Nie ma mowy. Nie będziemy was w to mieszać. Cieszcie się, że pozwoliłam wam siedzieć tutaj z nami.- powiedziała spokojnie Stefani. Chłopaki westchnęli. Najmłodszy syn- Bartek- wiedział, że będzie miał przez to problemy, ale zrobił to. Wziął lusterko do ręki i próbował skontaktować się z Karą, kiedy jego rodzice kłócili się z jego starszymi braćmi.
- Kara?- spytał niepewnie w myślach. Odpowiedziała mu cisza. Do czasu.

Perspektywa Kary:
Czekałam cierpliwie aż coś się wydarzy. Lia poszła zrobić coś do jedzenia a ja siedziałam i nie wiedziałam co robić. Białowłosa zdawała się zamyślona. Nie miałam nawet odwagi i to zapytać. Po chwili moje ciało zaświeciło się na biało.
- Kara?- usłyszałam.
- Bartek. Co ty… Co się dzieje?- zapytałam
- Chciałem się zapytać czy wiesz jak możemy Ci pomóc.. I wyciągnąć Cię stąd.- jego myśli zdawały się być gdzie indziej
- Nie wiem. Bardzo bym chciała.. Ale naprawdę nie wiem, przykro mi.
- Moi rodzice coś wymyślą. Nie martw się.
- Jest w porządku.- powiedziałam krótko. Po chwili połączenie się urwało. Nie wiedziałam co się stało.- Lia!- krzyknęłam wystraszona. Ona przebiegła do pokoju.
- Co jest?- było widać wiele emocji na jej twarzy.
- Bartek się ze mną kontaktował! Pytał się jak mogliby wyjąć mnie z lusterka.- byłam smutna.- najgorsze jest to, że kontakt się urwał. I nie wiem co się stało.
- Spokojnie. Nic złego nie mogło się stać.
- Mam taką nadzieję. Już nie mogę doczekać się kiedy Jade pójdzie spać.- usmiechnełam się nieznacznie.
——————————————————–
Leżał na ziemi nie przytomny. Leciała mu krew z nosa.
- Bartek! Mówiłam, żebyś nie dotykał tego lusterka!- mówiła wystraszona Stefani próbując obudzić swojego syna.
- Ugh..- ocknał się i spojrzał na rodziców.
- Nic Ci nie jest?-spytał Xavier
- Nie. Ale dowiedziałem się jak można ją wyciągnąć. W głowie słyszałem jeszcze drugi głos, który mówił „Lyoko”
—————————————————–
Hm… Trochę rozdział nie udany i mało wnoszacy do fabuły. Tylko częściowo coś było ciekawego.. Ale powiem, ze niedługo Kara wyjdzie z tego lusterka. Kolejny rozdział będzie tylko o śnie Jade. Następnie coś się wymyśli

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>